czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 3

Leżałam w łóżku. Obok niego stał znienawidzony przeze mnie blondyn. 
- Hermiono. Obudź się. Proszę! - Jego głos odbijał się echem od ścian. Zaczął płakać. Łzy leciały na kołdrę. Nagle się obudziłam. Zobaczyłam płaczącego Draco.
- Nie płacz. Obudziłam się. - Odwrócił głowę w moją stronę. Na jego mokrej twarzy widniał uśmiech...
- AAAAAAAAA! - Krzyk dochodził z łóżka Ginny. 
- Gin nie krzycz tak! - Hermiona o mało co nie spadła z łózka. Ginny podeszła do niej z wycelowaną w nią różdżką.
- Kim jesteś i co zrobiłaś z Hermioną?! - Co ona wygaduje przecież ja jestem Hermioną.
- Gin o co ci chodzi? Ja jestem Hermiona.
- Tak, już ci wierzę! - Powiedziała sarkastycznie. - To dlaczego nie wyglądasz jak ona?!
- Co?! - Hermiona czym prędzej wstała z łóżka i podeszła do lustra. Nie zobaczyła w niej burzy brązowych loków, lecz proste tlenione włosy. Zamiast czekoladowych oczu zobaczyła zielone. Była wyższa niż wcześniej.
- Gin, wiesz o co chodzi? - Zapytała zdziwiona.
- Najpierw powiedz kim jesteś.
- Jestem Hermiona Jean Granger. Córka Jean i John'a Granger'ów. Uczennica 6 roku w Hogwarcie. Twoja najlepsza przyjaciółka. 
- Ummm. Powiedzmy, że ci wierzę. Tylko mam jedno pytanie. Jak szyfrujemy swoje imiona w listach?
- Ty jesteś Brązowooka, a ja jestem Księżniczka. - Ginny ją przytuliła.
- Myślałam, że ktoś cię porwał. Nie rób tak więcej. Proszę. Teraz jak mnie przestraszyłaś, chyba już możesz zdjąć zaklęcie zmieniające wygląd?
- Ale Gin, ja nie rzuciłam żadnego zaklęcia!
- O! To mamy problem. 
- Tak, mamy.
- Może pójdziemy do Dumbledore'a?
- Tylko ja nie mam co na siebie włożyć!
~*~
- Saro pośpiesz się! Za pięć minut wychodzisz do dziadka. - Krzyknęła Sophie.
- Co?! Teraz mi to mówisz?! - Sara była zła. Dlaczego dopiero teraz mi to mówi?! - Poza tym: jak się nazywa mój dziadek?
- Dyrektor Hogwartu Albus Dumbledore. Tak w skrócie.
- Czyli największy wróg taty, nie licząc Potter'a?
- Tak.
- A on wie, że jego córka jesteś z ojcem?
- Nie. On myśli, że jestem żoną niejakiego Alexandra White'a.
- Czyli mam udawać, że nazywam się Sara White?
- Jeśli chcesz.
- Wolałabym Sara Selena Violette Eve Dumbledore.
- Chcesz na okres Hogwart'u przyjąć nazwisko dziadka?
- Tak. To będzie super. A jak się nazywa moja babcia?
- Wicedyrektorka Hogwart'u, była dziewczyna Tom'a Minerwa McGonagall.
- Ehh, same szychy mam w rodzinie. - Zachichotała.
- Dobrze, już koniec. Teraz czas na odwiedziny Hogwart'u.
- Ty nie idziesz?
- Ja przyjdę później.
- No to pa mamo. - Przytuliła matkę na pożegnanie.
- Do zobaczenia córeczko.
~*~
Sara szła korytarzami Hogwart'u. Jakie to jest wielkie! I ja mam się tu uczyć?! Rozglądała się na boki i nagle zobaczyła kobietę idącą w jej stronę.
- Dzień dobry proszę pani. - Powiedziała z uśmiechem. - Wie pani może gdzie znajduje się gabinet dyrektora?
- Tak wiem, lecz może najpierw się przedstawisz młoda damo?
- Oh, przepraszam za moją nieuprzejmość. - Wyciągnęła rękę w stronę kobiety. - Sara Selena Violetta Eva Dumbledore. A pani?
- Dumbledore?
- Tak Dumbledore. Jestem wnuczką Albus'a Persiwal'a Wulfryk'a Brian'a Dumbledor'a i Minerwy McGonagall. A pani? - Widać było jej frustrację.
- Och moje dziecko, nie musisz się do mnie zwracać per pani. Możesz mi mówić na przykład babciu. - Znalazłam babcię! Minerwa przytuliła Sarę. - Boziu, jak ja dawno nie widziałam Sophie! Mówiła, że ma trzy córki, lecz nie mówiła jak się nazywają. Jak się cieszę, że wreszcie poznałam jedną z nich. 
- Tak babciu, poznałaś, lecz ja szukam gabinetu dziadka. Muszę się zapisać do szkoły. Mama ma zaraz przyjechać, a ja nawet nie dotarłam do gabinetu. - Powiedziała z uśmiechem.
- Już idziemy.
Droga nie była tak długa jak się wydawało Sarze. Gdy doszły pod figurę gargulców babcia podała hasło (malinowe landrynki). Weszły po schodach i zapukały do drzwi.
- Wejść. - Słychać było głos zza drzwi. Weszły do gabinetu i zobaczyły Albus'a siedzącego na fotelu.
- Witaj Minerwo. Co cię do mnie sprowadza? - Dopiero zauważył dziewczynę stojącą obok niej. - Widzę, że z kimś tu przyszłaś. Nazywam się ...
- Albus Persiwal Wulfryk Brian Dumbledore. - Dokończyła za niego dziewczyna.
- Tak. Skąd znasz moje imiona?
- Mama mi powiedział. Chyba źle by było nie znać imion własnego dziadka. - Uśmiechnęła się.
Ta wiadomość dotarła do niego po dziesięciu minutach.
~*~
Sara i jej dziadkowie przegadali pół godziny. Po tym czasie zjawiła się Sophie.
- Sophie! - Wykrzyknęli dziadkowie.
- Tak to ja. Widzę, że już poznaliście jedną z moich córek.
- Tak. Dużo nam o sobie opowiedziała. Została już zapisana do szkoły jako Sara Dumbledore.
- Widzę też, że przekonała was iż nie chce nosić nazwiska zmarłego ojca. - Sophie posmutniała.
- Tak. 
W tym momencie do gabinetu ktoś zapukał.
-Wejść! - Odezwał się dyrektor.
Do gabinetu weszła...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz