- Witaj Ginny! - Powiedział dyrektor.
- Witam panie profesorze.
- Po co do mnie przyszłaś?
- Ummm... Bo ja... Hermiona...- Widać było, że miała problem.
- Wyduś to z siebie. - Powiedziała Sara.
Ginny dopiero zauważyła, że w gabinecie jest jeszcze kilka osób. Jej wzrok padł na brunetce. Wyglądała prawie jak... Hermiona. Ginny wzięła głęboki oddech i powiedziała:
- JakdzisiajranowstałyśmyHermionazmieniławyglądiwyglądajaktadziewczyna. - Wskazała palcem na Sarę.
- Mogłabyś powtórzyć? - Zapytała dziewczyna.
- Uu... Jak dzisiaj rano wstałyśmy Hermiona zmieniła się i wygląda tak jak ty.
- Co!? - Krzyknęli wszyscy oprócz Sary.
- Mam znowu powtarzać?
- Nie musisz. Ja rozumiem. Gdzie jest ta Hermiona? - Sara już wiedziała co się stało. Chyba znalazłam siostrę.
- Na korytarzu.
- Przyprowadź ją. - Wszyscy nie wiedzieli o co chodzi Sarze. Ginny wyszła na korytarz i po chwili wróciła z... kopią Sary, tylko z tlenionymi włosami i prawie zielonymi oczami. Dziewczyny podeszły do siebie. Przyglądały się sobie. Były prawie identyczne!
- Kim jesteś? - Zapytały w tym samym momencie. Hermiona odezwała się pierwsza:
- Hermiona Jean Granger.
- Sara Selena Violette Eve Dumbledore. Coś mi się zdaje że nie nazywasz się Hermiona Jean Granger.
- Dlaczego tak myślisz?
- Bo jesteś moją siostrą.
- Co?! To niemożliwe!!
- Hermiono, obawiam się, że to prawda. - Powiedział spokojnie dyrektor.
- Jak? Jak to się stało?
- To może od początku... - Sara podeszła do niej i pociągnęła ją na fotel.
~*~
Sara opowiedziała Hermionie całą historię. O tym jak Sami-Wiecie-Kto zabił ich ojca. Jak matka ukryła je w różnych domach. Jak odnalazła Sarę w sierocińcu i jak przyjechała tu aby się zapisać do szkoły.
- Muszę porozmawiać z rodzicami. - Powiedziała w końcu Hermiona.
- Tak musisz, lecz teraz wszystkie trzy: Sara, Ginny i ty Hermiono pójdziecie do Kwatery. Po urodzinach Ginny pójdziecie do twoich rodziców.
- Dobrze. - Odpowiedziały. W tym czasie dyrektor rozpalił ogień w kominku.
- Wskakujcie.
I już ich nie było.
~*~
Dziewczyny wyskoczyły z kominka. Dwie z nich wiedziały gdzie są, lecz ta jedna nie wiedziała.
- Gdzie jesteśmy? - Powiedziała zainteresowana.
- W Kwaterze Głównej Zakonu Feniksa. - Odpowiedziała Ginny.
- Hmmm. Co to jest Zakon Feniksa?
- Zakon Feniksa to tajna organizacja walcząca z Sama-Wiesz-Kim. - Tym razem odpowiedziała Hermiona. Sara się zaśmiała. To nie był zwykły śmiech, lecz szyderczy. Śmiała się parę ładnych minut. Przestała dopiero gdy Ginny krzyknęła:
- Co cię tak śmieszy?!
- Ojjj. Dowiecie się w swoim czasie.
- Czyli kiedy? - Spytała zezłoszczona Ginny.
- Po twoich urodzinach. Po tym jak Hermiona odwiedzi tych mugoli, którzy się nią zajmowali. Po tym jak zdejmiemy z niej zaklęcie.
- Co?! - Krzyknęła Hermiona. - Jakie zaklęcie?!
- Zaklęcie rzucone na ciebie w dniu oddania cię. Połowa niego dezaktywowała się w twoje 16 urodziny.
- Ale ja nie miałam jeszcze 16 urodzin. - Powiedziała spokojnie zainteresowana. - Mam je dopiero we wrześniu.
- Nie. Miałaś urodziny 8 sierpnia. 19 września zostałyśmy oddane, dlatego ten dzień został uznany jako nasze urodziny.
- Dziwne.... - Ginny zamyśliła się.
- To może oprowadzicie mnie po Kwaterze?
- Dobrze.
- Dziwne.... - Ginny zamyśliła się.
- To może oprowadzicie mnie po Kwaterze?
- Dobrze.
~*~
Wyszedł strasznie słaby, ale następny będzie o wyprawie dziewczyn. Tyle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz